Ostrość na nieskończoność


FATE FATE FATE!!
grudzień 28, 2009, 10:18 pm
Zaszufladkowany do: Anime

Ech, no i Fate/Stay Night za mną. Przed chwilą skończyłem oglądać ostatni odcinek, i do samego końca miałem nadzieję że będzie inne zakończenie, choćby niedomówione, ale żeby było.

Do obejrzenia Fate/Staty Night zabierałem się od dłuższego czasu, zawsze jednak znajdując coś innego do oglądnięcia. W sumie teraz żałuję, że tak to odkładałem. Anime to jest po prostu świetne, było mieszanką wszystkiego czego uwielbiam w japońskich animacjach: iście heroicznych walk na miecze, magii, charyzmatycznych bohaterów a wszystko to na koniec okroszone dramą (tj. nutką dramatu). Fakt faktem, jak wspomniałem już wcześniej mimo wszystko miałem ogromną nadzieję że odrobinę inne zakończenie.

Poniżej napisałem kilka słów o anime, lecz zdradzają one dużo z fabuły, a nie chcę komuś psuć zabawy. Jeśli ktoś jednak nie boi się spoilerów albo ma anime po prostu za sobą to wystarczy że zaznaczy tekst (tj. przeciągnie myszką jakby chciał go skopiować – wolę za w czasu wytłumaczyć jak to się je. :P ).

<SPOILER ALERT>

Ów nadzieja była taka że Saber pojawi się jakoś po napisach końcowych, nie wiem, będzie niedomówione to zakończenie, że widz będzie miał tą nadzieję iż wszystko skończyło się dobrze. No ale cóż, według zasad drama skończyć się nie mogło, a szkoda, taki zabieg z niedomówionym właśnie zakończeniem takiemu Elfen Lied wyszedł na dobre, nie wspomnę o Kapłankach Przeklętych Dni, gdy to główne bohaterki spotykają się “po wszystkim” i… i jest po prostu jest lepiej.

</SPOILER ALERT>

Huhu, no ale chyba niestety, wszystkiego mieć nie można. Seria na pewno jednak pozostanie mi w pamięci, i na pewno wrócę do niej nie raz. Fate/Stay Night jest anime w którym widz szybko zżywa się z bohaterami, może to dlatego miałem nadzieję na odrobinę szczęśliwsze zakończenie, kto tam to wie.

Z czystym sercem mogę jednak powiedzieć, Fate/Stay Night jest doskonałym przykładem anime które powinien obejrzeć ktoś kto nie przepadam za japońskim “bajkami”. ;) Tyle jednak na ten temat, koniec mojego rozckliwiania się! :D

W ogóle, co ja będę teraz oglądał? Niby chciałem Ghost In The Shell, ale wolę obejrzeć go od pierwszej kinówki, którą jednak trudno znaleźć. Hmm… Może Hellsign? Zobaczymy, na zakończenie coś z innej beczki, świetny cover Toxcity zagrany parą skrzypiec i perkusją, czyż nie jest cudowny? <3

Sayonara!

Three Days Grace – [Life Starts Now #08] Someone Who Cares

PS. Chyba już wiem co oglądać będę teraz: Shakugan No Shana (action, drama, supernatural, romance – czyli może być miło :D ), to przynajmniej jest rekomendowane na MyAnimeList, polecany jest również Shingetsutan Tsukihime, jednakże je już mam daaawno za sobą. No nic, Shana czeka. ^^



Advent Children Complete.
sierpień 15, 2009, 8:55 pm
Zaszufladkowany do: Anime, Filmy

Final Fantasy VII: Advent Children, film powstały na kanwie jednej z  lepszych części FF (ósemka imo jednak była lepsza), uwielbiany i znienawidzony. Ja jestem pomiędzy, podoba mi się za efekty, świetną muzykę oraz zajebistą walkę między Cloud’em a Sephiroth’em. Fabularnie zaś to była porażka. Niedawno pojawiła się edycja rozszerzona filmu wzbogaconego kilkoma scenami. Wyszła tylko na Blu-Rayu i jest dosyć ciężko dostępna (udało mi się dostać ją na szczęście okazyjnie przez allegro wraz z demem FFXIII już jakiś czas temu). Dziś postanowiłem sobie z nudów ponownie obejrzeć go (zwykłą wersję widziałem kilkanście razy, -Complete “dopiero” dwa) i postanowiłem w końcu coś o nim napisać.

FFVIIACC

Ogólnie rzecz biorąc, pierwsze co nasuwa mi się na myśl że to co dostałem na płytce niby w wersji rozszerzonej powinno być tym co miał dostać każdy kto kupił kilka lat temu edycję zwykłą. Może wtedy film wielu ludziom bardziej by się spodobał, ogólnie w wersji Complete fabuła wydaje się o wiele pełniejsza, mająca znacznie więcej sensu i jako-takiego uroku niż wersja pierwotna.

W ogóle, walka między Chmurką a Długowłosym jest też lepsza przez scenę w której Cloud leży we własnej krwi, oj to to chyba sobie na tapetę na komputer zrzucę by ciągle mieć to przed oczami. :D

Minusem wersji Complete, a raczej mojego wydania, był taki że nie było możliwości włączenia angielskich napisów (tylko dubbing, który ssie, a miałem nadzieję zobaczyć w oryginalnym voice actingu ze zrozumiałymi subami). No ale cóż, wszystkiego mieć nie można, i musiałem słuchać tych beznadziejnego angielskiego szwargolenia, w którym brak jakiegokolwiek życia i wczucia się w rolę (głosy ogólnie były źle dopasowane, choć może to też moje wymagania, po tym co “słyszałem” w Heavenly Sword poprzeczka którą stawiam VA jest naprawdę wysoka, ciężko sprostać moim wymaganiom pod tym względem ;) ).

Podsumowując, ocena dla Advent Children to 6/10, zaś wersja Complete z czystym sercem ma u mnie 8/10. :)

A, no i przyczepić się muszę do jeszcze jednej rzeczy, mianowicie specjale, tam to już by napisy mogli dać (OVA One Way to Smile chciałem zobaczyć, a tak to co, dupka).

Adios. :)

NightWish – [Dark Passion Play #10] Sahara

PS. Wiadomo już może coś na temat edycji specjalnej/kolekcjonerskiej Final Fantasy XIII? Wiem wiem, japońska premiera dopiero pod koniec roku, ale już chcę wiedzieć czy Square ma jakieś plany odnośnie tego typu przedsięwzięcia, co jak co, chrapkę na jakieś ulepszone wydanie ostatniej nadziei FF mam dużą, grałem w demo i zapowiada się że trzynastka odbuduje dobre imię serii. :)



Podwójne combo :)
maj 19, 2009, 7:58 pm
Zaszufladkowany do: Anime, Filmy

Jako że dziś sobie odpuściłem szkołę (“choroba” ;) ) to znalazłem w końcu czas na zakończenie Ergo Proxy oraz Prison Break.

Zacznę może od Skazanego. Jak wiadomo, serial miał swoje lepsze i gorsze momenty. Pierwsze dwa sezony superanckie, trzeci o wiele słabszy. Czwarty zaś jak z początku znośny, tak w połowie zaczyna nudzić by pod koniec pokazać klase pierwszych odcinków – tak w skrócie mogę określić wszystkie serie Prison Break. Serial był jednak naprawdę ciekawy, nieraz zaskakiwał w najmniej oczekiwanym momeńcie. Lecz nic nie pobije zakończenia, naprawdę świetne, godznie zamykające serie i nie pozostawiające za dużo niedomówień. Czyli tak jak powinno być, a co! Ponoć mają pojawić się jeszcze dwa dodatkowe odcinki uzupełniające oraz film. Jak tymi odcinkami się za bardzo nie przejmuje, tak film mnie ciekawi co będzie w nim zawarte (kto widział zakończenie PB ten wie o co mi chodzi). Oby jak najprędzej pojawiły się jakiekolwiek informacje na ten temat.

Ergo Proxy – kolejne świetne anime. Bardzo dobre postacie, tajemniczy, posapokaliptyczny świat – daje to ponadprzeciętną mieszankę z której powstało anime godne polecenia. Już z góry przyznaję się że jeszcze żadna postać nie wzbudzała we mnie takich pozytywnych uczuć jak Pino. Najlepsza postać drugoplanowa na świecie! Fabuła, strasznie pogmatwana, zdarzały się odcinki które tak mieszały że człowiek gubił się o co w tym wszystkim chodzi.

No cóż, teraz w kolejce stoi Claymore (dużo krwi demonów i akcji! :D ) więc nie będę się nudził mam nadzieje. Choć poza tym do oglądania mam jeszcze Valkyrie Profile, Queen’s Blade oraz Dragon Ball Kai. Po jednym odcinku w tygodniu więc luuzik ^^

Dobranoc :*

Coma – [Hipertrofia CD 2 CD2 #02] Ekhart